Chorwacja 2014 - Fortica 13-06-2014
Fortica jest położona na szczycie góry wysoko nad miastem Omiš (311 m n.p.m.). W zależności od drogi, którą wybierzemy oraz od tempa, w jakim będziemy pokonywać trasę, czas dojścia może być różny, od 20 minut (dla szybkobiegaczy) do 60 minut (dla spacerowiczów). Widok z twierdzy jest przepiękny i rekompensuje wszystkie trudy wspinaczki. Twierdza prawdopodobnie wybudowana została na przełomie XIV i XV wieku. Nazwana została Starigrad, bowiem zbudowano ją na pozostałościach antycznej twierdzy. Dopiero za czasów panowania weneckiego na tym terenie nazwa została zmieniona na Fortica (Fortizza). Twierdza otwarta jest w godzinach od 7 do 21. Mu wybraliśmy się tam o 7 rano. Słońce podczas naszego wchodzenia było jeszcze po drugiej stronie gór, więc nie świeciło na nas a temperatura była bardzo przyjemna. Polecam tą porę na wchodzenie, jest idealna. Szlak na całej długości jest bardzo dobrze oznakowany (duża biała kropka z czerwoną obwódką, czasami czerwona obwódka jest wydłużona w kształt strzałki wskazującej kierunek). Znaki są namalowane na ścianach, murkach i na kamieniach. Trasa nie jest trudna do pokonania. Owszem są miejsca trudniejsze, ale ogólnie jest to przyjemny spacer, tyle że cały czas pod górę. Po drodze mijaliśmy takie dziwne zasieki na zboczach. Stalowe siatki przymocowane stalowymi odciągami i przyczepione do olbrzymich sprężyn. Są to siatki ochronne, które mają zatrzymywać spadające kamienie. Po wejściu na samą górę ostatnie kilkaset metrów do zamku pokonuje się idąc grzbietem góry. Aby wejść do zamku należy jeszcze pokonać kilkanaście drewnianych schodów (tutaj wysokie osoby muszą uważać na głowę, bo nad schodami jest kamienne sklepienie, o które można zawadzić głową. Potem jeszcze kilkanaście kamiennych schodów i stajemy przed bramą wejściową. Nad bramą widać herb miasta Omiš. Wejście na teren Forticy jest płatne. Bilet wstępu kosztuje 15 kun. Na dziedzińcu na niewielkim podwyższeniu znajduje się studnia, w której jest woda. Otwór studzienny przykryty jest metalową klapą z herbem miasta Omiš. Z głównego dziedzińca udaliśmy się w kierunku wieży. W środku zobaczyliśmy drewniane schodki, mogące udźwignąć max. 120 kg, zakończone niewielkim podestem, z którego wchodzi się do kamiennego szybu. Tam są cztery kamienne stopnie, po których wychodzi się na najwyższy poziom wieży. Według mnie to powinien tam być jeszcze jeden stopień, bo wyjście na zewnątrz jest zbyt wysokie. Gdyby mój mąż nie podał mi ręki i praktycznie nie wyciągnął z tego szybu, to musiałabym się natrudzić, żeby stamtąd wyjść. Na wieży znajduje się taras, z którego rozpościera się rewelacyjny widok, który właściwie jest taki sam, jak z niżej położonych miejsc, a jednak inny. Różnica poziomów robi wielką różnicę w odbiorze. Pooglądaliśmy widoki na wszystkie strony świata i ruszyliśmy w drogę powrotną. Z góry widzieliśmy las rosnący na odcinku pomiędzy Forticą a rzeką Cetiną. Mój mąż stwierdził, że przecież do taki krótki odcinek, to "ino myk i będziemy na dole". Droga ta faktycznie jest krótka, ale ię bardzo męcząca i stroma. Zejście zajęło nam prawie 45 minut. W początkowej fazie idzie się w pełnym słońcu, dopiero po około 5 minutach wchodzi się w las, więc słońce już nie przypieka. Kamienie uciekają spod stóp powodując ślizganie się na nich. Przejechałam się na tyłku chyba z pięć razy. Dobrze, że droga prowadzi przez las, i że drzewa rosną na ścieżce, bo stanowią one naturalne hamulce, na których można się zatrzymać. Inaczej to jak nic leciałabym tam w dół na "pysk". Ponoć wchodzenie w takim terenie jest łatwiejsze, ale minęliśmy się z grupą młodych ludzi, którzy właściwie dopiero zaczęli podchodzenie, a już ich zmęczone twarze mówiły wiele o tym podejściu. Schodzenie zakończyliśmy na parkingu przy rzece Cetina. Stamtąd skierowaliśmy się w lewo stronę widocznego tunelu i po chwili byliśmy już na Starym Mieście. Cała wyprawa zajęła nam niecałe 3 godziny. Wspomnienia z tej wycieczki mamy wspaniałe. Jeśli ktoś lubi chodzenie po górach, to na pewno wejście na Forticę go zadowoli.
Fortica jest położona na szczycie góry wysoko nad miastem Omiš (311 m n.p.m.). W zależności od drogi, którą wybierzemy oraz od tempa, w jakim będziemy pokonywać trasę, czas dojścia może być różny, od 20 minut (dla szybkobiegaczy) do 60 minut (dla spacerowiczów). Widok z twierdzy jest przepiękny i rekompensuje wszystkie trudy wspinaczki. Twierdza prawdopodobnie wybudowana została na przełomie XIV i XV wieku. Nazwana została Starigrad, bowiem zbudowano ją na pozostałościach antycznej twierdzy. Dopiero za czasów panowania weneckiego na tym terenie nazwa została zmieniona na Fortica (Fortizza). Twierdza otwarta jest w godzinach od 7 do 21. Mu wybraliśmy się tam o 7 rano. Słońce podczas naszego wchodzenia było jeszcze po drugiej stronie gór, więc nie świeciło na nas a temperatura była bardzo przyjemna. Polecam tą porę na wchodzenie, jest idealna. Szlak na całej długości jest bardzo dobrze oznakowany (duża biała kropka z czerwoną obwódką, czasami czerwona obwódka jest wydłużona w kształt strzałki wskazującej kierunek). Znaki są namalowane na ścianach, murkach i na kamieniach. Trasa nie jest trudna do pokonania. Owszem są miejsca trudniejsze, ale ogólnie jest to przyjemny spacer, tyle że cały czas pod górę. Po drodze mijaliśmy takie dziwne zasieki na zboczach. Stalowe siatki przymocowane stalowymi odciągami i przyczepione do olbrzymich sprężyn. Są to siatki ochronne, które mają zatrzymywać spadające kamienie. Po wejściu na samą górę ostatnie kilkaset metrów do zamku pokonuje się idąc grzbietem góry. Aby wejść do zamku należy jeszcze pokonać kilkanaście drewnianych schodów (tutaj wysokie osoby muszą uważać na głowę, bo nad schodami jest kamienne sklepienie, o które można zawadzić głową. Potem jeszcze kilkanaście kamiennych schodów i stajemy przed bramą wejściową. Nad bramą widać herb miasta Omiš. Wejście na teren Forticy jest płatne. Bilet wstępu kosztuje 15 kun. Na dziedzińcu na niewielkim podwyższeniu znajduje się studnia, w której jest woda. Otwór studzienny przykryty jest metalową klapą z herbem miasta Omiš. Z głównego dziedzińca udaliśmy się w kierunku wieży. W środku zobaczyliśmy drewniane schodki, mogące udźwignąć max. 120 kg, zakończone niewielkim podestem, z którego wchodzi się do kamiennego szybu. Tam są cztery kamienne stopnie, po których wychodzi się na najwyższy poziom wieży. Według mnie to powinien tam być jeszcze jeden stopień, bo wyjście na zewnątrz jest zbyt wysokie. Gdyby mój mąż nie podał mi ręki i praktycznie nie wyciągnął z tego szybu, to musiałabym się natrudzić, żeby stamtąd wyjść. Na wieży znajduje się taras, z którego rozpościera się rewelacyjny widok, który właściwie jest taki sam, jak z niżej położonych miejsc, a jednak inny. Różnica poziomów robi wielką różnicę w odbiorze. Pooglądaliśmy widoki na wszystkie strony świata i ruszyliśmy w drogę powrotną. Z góry widzieliśmy las rosnący na odcinku pomiędzy Forticą a rzeką Cetiną. Mój mąż stwierdził, że przecież do taki krótki odcinek, to "ino myk i będziemy na dole". Droga ta faktycznie jest krótka, ale ię bardzo męcząca i stroma. Zejście zajęło nam prawie 45 minut. W początkowej fazie idzie się w pełnym słońcu, dopiero po około 5 minutach wchodzi się w las, więc słońce już nie przypieka. Kamienie uciekają spod stóp powodując ślizganie się na nich. Przejechałam się na tyłku chyba z pięć razy. Dobrze, że droga prowadzi przez las, i że drzewa rosną na ścieżce, bo stanowią one naturalne hamulce, na których można się zatrzymać. Inaczej to jak nic leciałabym tam w dół na "pysk". Ponoć wchodzenie w takim terenie jest łatwiejsze, ale minęliśmy się z grupą młodych ludzi, którzy właściwie dopiero zaczęli podchodzenie, a już ich zmęczone twarze mówiły wiele o tym podejściu. Schodzenie zakończyliśmy na parkingu przy rzece Cetina. Stamtąd skierowaliśmy się w lewo stronę widocznego tunelu i po chwili byliśmy już na Starym Mieście. Cała wyprawa zajęła nam niecałe 3 godziny. Wspomnienia z tej wycieczki mamy wspaniałe. Jeśli ktoś lubi chodzenie po górach, to na pewno wejście na Forticę go zadowoli.